Strona główna / Zabytki / Prace konserwatorskie / Kosierz - odkrycie polichromii
Prace konserwatorskie
21 sierpień 2014
Kosierz - odkrycie polichromii

Rozmiar czcionki
A A A

W dniach od 3 do 31 lipca bieżącego roku przeprowadzone zostały prace remontowe we wnętrzu kościoła filialnego pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Kosierzu (gm. Dąbie, pow. krośnieński), podległego Parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Bobrowicach. W trakcie prac przygotowawczych zaistniała możliwość szerokopłaszczyznowego wglądu w struktury nawarstwień lica ścian. Przy tej sposobności udało się zlokalizować kilka miejsc, gdzie zarejestrowano występowanie barwnych polichromii o zróżnicowanym stopniu zachowania warstwy malarskiej oraz obszaru jej występowania i kompletności. Szczególną intensyfikację występowania reliktów gotyckiej polichromii odnotowano na północnej ścianie nawy. Najlepiej zachowaną i najrozleglejszą  partię zlokalizowano w północno-zachodnim narożu świątyni, tuż ponad wejściem na emporę chóru muzycznego. Po konsultacjach z Wojewódzkim Urzędem Ochrony Zabytków w Zielonej Górze, podjęto decyzję  o poszerzeniu jednej z odkrywek celem określenia i  uściślenia, tak  charakteru, jak i chronologii odkrytych nawarstwień. Spod licznych przemalowań odsłonięta została figuralna polichromia o żywej i intensywnej palecie barw. Według wstępnego rozpoznania, na ścianie kosierskiej świątyni prawdopodobnie zobrazowane zostało, popularne w okresie średniowiecza, przedstawienie św. Urszuli i jej towarzyszek. Święta Urszula była córką króla Donauta z Kornwalii. Dowiedziawszy się o zamiarze wydania jej przez ojca za mąż, postanowiła zbiec wraz z jedenastoma towarzyszkami do Kolonii, jako że już na długo wcześniej przyszła święta zdecydowała obrać drogę rozwoju duchowego i całkowitego poświęcenia się służbie Bogu. W czasie długiej i trudnej wędrówki okręt, którym podróżowała Urszula wraz z towarzyszkami, padł ofiarą ataku hordy Hunów, którzy zadali niewiastom męczeńską śmierć. Inna wersja legendy mówi, że Urszula miała poślubić  pogańskiego królewicza Meriadoca z Armorici w Bretanii, jednak wcześniej ślubowała odbyć pielgrzymkę do Rzymu. Jej statek zepchnięty przez sztorm zaatakowali w pobliżu Kolonii barbarzyńcy, którzy wymordowali pątniczki. Hunowie planowali spalić i ograbić Kolonię, jednak, widząc jak męczennice przyjmowane są przez anioły wprost do nieba, odstąpili od oblężenia. Na skutek drobnego  nieporozumienia  i omyłki w hagiograficznych zapiskach w historii o świętej Urszuli zamiast 11 towarzyszek pojawiło się ich aż 11 tysięcy. Łaciński skrót M  oznaczający martyres (męczenniczki) odczytano jako milia (tysiąc). Kult świętej męczenniczki szybko rozprzestrzeniał się po Europie zyskując znaczną popularność, a ołtarze poświęcone św. Urszuli i 11 000 dziewic konsekrowano także na terenie obecnego województwa lubuskiego, jak choćby w Szprotawie, czy Wichowie. Święta Urszula została obrana patronką Kolonii, a jej doczesne szczątki przechowywane  po dziś dzień w kolońskiej katedrze, spoczęły w skrzynkowym relikwiarzu, którego zewnętrzne ścianki zdobią malarskie sceny z życia i męczeństwa świętej autorstwa Hansa Holbeina. Kosierskie malowidło obrazuje prawdopodobnie scenę podróży św. Urszuli. Trójpostaciowa grupa – św. Urszula (pośrodku) ukazana jako młoda niewiasta w asyście swej towarzyszki św. Korduli (po prawej) oraz postaci męskiej, zapewne biskupa Kolonii- ukazana została na pokładzie hanzeatyckiej kogi o nadbudowanej partii rufowej oraz z burtą przesłoniętą częściowo poprzez zakończoną labrami materię. W tle widoczna jest błękitno-zielona morska toń, naprężone pod naporem wiatru liny takielunku i biały żagiel zdobny wyobrażeniem błękitnego krzyża. W trakcie osłaniania spod licznych przemalowań kolejnych centymetrów polichromii, zauważono drobne ślady ostrego narzędzia w typie ostrza noża lub skalpela, a także dosyć duże regularnie rozmieszczone i powtarzające się rytmicznie nasieki, których ślady pozostawiło bądź szerokie dłuto, bądź też szpachelka. Ślady takie wiązać należy z wcześniejszym odsłonięciem, przynajmniej części polichromii, a następnie ponownym jej zakryciem. Dotychczasowe badania kwerendalne nie dały niestety żadnych rezultatów, przez co na obecną chwilę nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie o czas dokonania pierwszego odkrycia malowidła. Nie wiadomo, czy odsłonięte zostało po raz pierwszy przypadkiem podczas XIX wiecznego remontu kościoła lub też w czasie kolejnego malowania  na początku XX wieku, czy może już w okresie powojennym na przykład w latach 50. bądź 60. Późniejsze datowanie pierwszego odkrycia polichromii raczej nie wchodzi w rachubę, ponieważ wyklucza to ilość nawarstwień stratygraficznych odnotowanych na powierzchni przedstawienia.  Za hipotezą, iż po częściowym przypadkowym odsłonięciu polichromii, pracę dokończył człowiek z doświadczeniem konserwatorskim, przemawia fakt stosunkowo dobrego stanu zachowania przedstawienia, naruszonego jedynie w pewnym obszarze oraz zabezpieczenia go dwuwarstwową pobiałą wapienną wykonaną w krótkich odstępach czasu, na co wskazuje brak jakichkolwiek śladów zabrudzeń, tak na wierzchniej, jak i na spodniej warstwie pobiały, mogących sugerować jedną z kolejnych warstw odświeżających ściany kościelnego wnętrza, nie zaś celowy zabieg konserwatorski. Wstępne datowanie odkrytego malowidła dokonane w oparciu o analizę i interpretację cech formalnych przedstawienia oraz technikę jego wykonania, należałoby osadzić w wieku XV, jednak dopiero dalsze szczegółowe badania, a przede wszystkim odsłonięcie większej jego partii, pozwoli na konkretne odniesienie się do ściślejszych ram czasowych.


 

Karol Błaszczyk

Galeria